Szukaj na tym blogu

niedziela, 30 sierpnia 2015

Mural utkany ze wspomnień :p

Jakiś czas temu zatelefonował do mnie kolega rzekłszy:
-  Słuchaj, chciałbym zapytać czy może Cię odwiedzić w domu taka jedna fajna artystka?
-  Artystka? A na co mi w domu artystka? Nawet fajna? Mam już kota! :p
-  To malarka, poszukuje inspiracji do pomalowania oruńskiego tunelu!

O fak! Nigdy nie miałam złudzeń, że moja rudera załapie się do jakichś designerskich programów o wystroju wnętrz, ale jednak wystrój tuneli kolejowych też wydał mi się w pierwszym momencie, dość osobliwy... Potem przyszedł moment drugi, kiedy zwyciężyły ciekawość i wrodzony przymus pomagania.

Artystka Ania, zastała mnie przy gotowaniu zupy ogórkowej, czyli w idealnym momencie do rozmowy o sztuce i kulturze. Mieszając w garze odpytywałam ją o plany pomalowania tunelu i istnienie związku między tą czynnością, a wizytą w moim domu, który to związek nadal był dla mnie... dość niejasny.

Ania, projektując nowy wizerunek podziemnego przejścia (stary mogliście zobaczyć w ostatnim wpisie), przyjęła założenie, że namaluje mozaikę składającą się z różnych przedmiotów ważnych dla mieszkańców. Takich, które mają ciekawą historię, albo są po prostu lubiane przez gospodarzy. Stąd pomysł odwiedzin w oruńskich domach.

Ania Taut przy pracy ;)

Oruniacy, chętnie pokazywali Ani najróżniejsze przedmioty. Oglądała stare kafle, antyczne meble, pamiątkowe koronkowe serwety, biżuterię, ale także ukochaną koszulę w kratę czy gazety sprzed czterdziestu lat. Oruniacy mają poczuć, że tunel, którym codziennie przechodzą jest taki „naprawdę ich”. Wszystkie te rzeczy Ania skrupulatnie fotografowała, by potem przenieść kształty, faktury i ludzkie wspomnienia na ściany tunelu.

Mozaika z oruńskich przedmiotów - koronka jak żywa!

W którym domu jest klucz do tego zamka? ;)

Kafel, chyba z pieca ale pewności nie mam ;)

Tu padło nieuchronne pytanie, co ja chciałabym uwiecznić? Czy jest przedmiot, do którego jestem szczególnie przywiązana? Czy łączy się z nim jakaś wyjątkowa historia?

Refleksja sprawiła, że poczułam się jak muzealny kustosz w swoim własnym domu. Doszłam do wniosku, że mam bardzo mało przypadkowych przedmiotów. Niemal każdy ma za sobą jakąś opowieść i to w zasadzie jest jedyny klucz, który łączy je wszystkie razem. Z pozoru ni cholery nie pasują. Są tu: stary kredens, łóżko spod Bydgoszczy, stolik od przyjaciółki, rzeźba zrobiona przez Tatę, obrazy które malował stryj... Weź tu coś wybierz człowieku.

Junior bez namysłu wskazał futbolową piłkę, która w ostatnim czasie towarzyszy mu wszędzie. Ja, po namyśle wskazałam "zaręczynowego murzyna"  - fragment naszej osobistej historii rodzinnej, szytej przeze mnie i Małżona.

Są i nóżki przypominające początek mojej własnej komedii romantycznej ;)

Potem jeszcze zaprowadziłam Anię na kultowe oruńskie podwórko które w pojedynkę, mogłoby stanowić inspirację dla rzeszy artystów dziedzin wszelakich. Na kamienicy wiszą tam na przykład tablice edukacyjne z budową raka stawowego czy ilustracje grzybów trujących. Prościej byłoby zresztą wymienić rzeczy, których tam nie ma. ;)

Już niedługo tunel będzie gotowy. Codziennie rano obserwuję postępy pracy Ani. Są blyskawiczne bo każdego dnia spędza tam po 12 godzin. Oruniacy donoszą jedzenie i piwo. Wszystkim się podoba, żadni malkoltenci się do tej pory nie ujawnili. 

Czego życzą sobie oruniacy? ;)

Bon- żury, solennie obiecują dopilnować muralu, żeby żadna menda nie zniszczyła naszych oruńskich, uwiecznionych wspomnień. Dzięki Aniu, to była fajna przygoda! ;)) 




3 komentarze:

  1. Nie mam zanadto nadziei, że mi się pofortunni ten mural na własne obejrzeć oczy, ale nie tracę wiary w Autorkę, a ściślej w Jej aparat...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To miło mości Wachmistrzu ;) Wydaje się, żeś pozostał jedynym człowiekiem wiary, za co z serca dziękuję i zwyczajowo pozdrawiam ;)

      Usuń
    2. No cóż... może to dlatego, żem jest z Braci Niedowiarków:)
      Kłaniam nisko:)

      Usuń