Szukaj na tym blogu

poniedziałek, 7 maja 2012

Sztuka mięsa :p

Dziś będzie trochę "światopoglądowo". Siedzę sobie i myślę o sztuce. Użytkowej zwłaszcza! Takiej, z której korzystamy na co dzień, karmiąc ducha obcowaniem z pięknymi przedmiotami. Świadomość, że człowiek zwany dalej artystą, poświęcił czemuś jakąś ideę, własną pracę i emocje,  po to,  by potem ktoś inny mógł się tym napawać, jest doprawdy inspirująca.

Najbardziej pociągająca jest myśl, że ze względu na pojedyncze egzemplarze albo ewentualnie krótkie serie – nie zderzymy się z identycznym przedmiotem w każdym odwiedzanym miejscu.
W niektórych  jednak przypadkach, pozostaje nadzieja, że z tego rodzaju „sztuką” nie zetkniemy się wcale. Nigdy, przenigdy!

Niejeden mądrzejszy ode mnie, łamał sobie głowę nad pytaniem: Gdzie kończy się twórczość, a zaczyna TFUrczość? Pewnie odpowiedź będzie w każdym przypadku subiektywna... I to jest całkiem zrozumiałe. Wszystko znajdzie swoich odbiorców.

O ile kanapa stylizowana na kaktus, czy sofa przypominająca szczoteczkę do zębów, może być dla amatorów zabawna, oryginalna czy po prostu ładna,  a aparat telefoniczny umieszczony w pionowo ustawionej trumnie, silnym akcentem gotyckiego wystroju, ja znalazłam właśnie swoją „granicę obrzydliwości".

                                                 http://emmainspiration.blox.pl/html

Pamiętacie doktora Gunthera von Hagens'a, kontrowersyjnego Niemca, który zasłynął z potrzeby utworzenia w Polsce laboratorium do plastynacji zwłok? W celach naukowych ofkoz! Toczyły się wtedy dyskusje, wypowiadali eksperci, zwykli ludzie itd.  Otóż nauka przestała być dla niego wystarczającym bodźcem. Zajął się również "sztuką". Tworzy tzw. "Anatomy Art", w ramach której, znajdziemy m.in. biżuterię. Jak najbardziej użytkową.

Dla mnie nie do przejścia, choć oczywiście nie wykluczam, że  ktoś  jednak, postanowi wzbogacić swoją kreację wieczorową w niebanalny naszyjnik wykonany z byczego penisa. Dla panów, elegancka laska z tegoż samego surowca. (cena 2,5 tys Euro :p) Nudy? Można więc przyozdobić pierś wisiorem z fragmentów konia bądź żyrafy do wyboru?!
                                 http://www.plastination-products.com/index.php

Gdyby powyższe precjoza, nie zaspokajały czyjegoś wysublimowanego gustu, zawsze może powiesić sobie lustro ze zwierzęcego zewłoka, albo pogapić w kalejdoskop wypełniony tkanką, o pochodzeniu której nie chcę wiedzieć niczego...  Ktoś powie: To tylko level wyżej niż kość słoniowa, czy skórzana odzież. Będzie miał rację, ale ja jeszcze nie dorosłam! To Wy się strójcie, a ja się pójdę wyrzygać! ;p

3 komentarze:

  1. o gustach się nie dyskutuje, a z naturalnej zwierzyny na grzbiecie toleruję owcze runo

    OdpowiedzUsuń
  2. Kojarzę, że nie tylko na grzbiecie :D

    OdpowiedzUsuń
  3. pozostałe runa zostały oddane w dobre ręce gdyż ponieważ Mój Personalny zaraził się od swojego kumpla górala zakopiańskiego alergią na wełnę ;-)))

    OdpowiedzUsuń