Szukaj na tym blogu

czwartek, 12 kwietnia 2012

Żuki bitumiczne :p

We wszystkich państwach ościennych, dawno temu, samochody (a w nich ludzie), poruszają się po jezdniach, na których jest  możliwy nawet lans w nisko zawieszonym aucie sportowym ;p  Tymczasem u nas przybywa jak grzybów po deszczu, terenówek maści wszelkiej, które to terenówki stały się zresztą typowym pojazdem miejskim!

Ale to jak jest – widzą wszyscy! Niekoniecznie natomiast wiedzą, dlaczego niemal każda droga, wygląda, jakby jakiś nawiedzony szejk, robił w nich odwierty w poszukiwaniu ropy, dla tych co już ulice mają?!  Kwiecień to polski miesiąc dialogu o spiskach wszelakich, ale mało się jednak mówi o jednym z ważniejszych... Smoleńsk i matka Madzi, skutecznie odwracają uwagę od rzeczywistych problemów prawdziwych Polaków! :p
Otóż rząd i media, ukrywają przed nami straszną prawdę o tym, że Polska od dziesiątek lat, stała się najpopularniejszym miejscem lęgowym dla ŻUKA BITUMICZNEGO! ;p
Ów żuk, jak sama nazwa mówi, potrzebuje do egzystencji bitumu  - czyli substancji organicznych, stałych lub ciekłych o dużej lepkości,  stosowanych w drogownictwie ;p (Ja bym nie wiedziała, ale mam Wikipedię! ;p)

Teoretycznie powinien się zatem wynieść tam, gdzie dróg jest więcej i wpierniczać autostrady zaprzyjaźnionym Niemcom na przykład, ale im (żukom, nie Niemcom), wyjątkowo pasuje także położenie i klimat naszego pięknego kraju ;p Poza tym, jak wyżrą już drogi, to nie gardzą również betonem z chodników.
Udało mi się namówić na wywiad Żuka Bitumicznego, który mieszka w dzielni od zawsze!



(Eksklusiff dla Mordowni ;p)
(Yuka ;p) Witam Panie Żuku. Proszę mi powiedzieć, czy wszystkie dziury w naszych drogach, to działalność Pana współbratymców?
(Żuk Bitumiczny) Nie chwaląc się powiem, że zdecydowana większość! Usilnie się staramy, nie tylko utrzymać ilość dziur, ale także w miarę możliwości podnosić tę chwalebną tendencję. Nasze statystyki co roku odnotowują stały ale dynamiczny przyrost dziur w drogach asfaltowych.

Y. Czym podyktowana jest Wasza działalność? Czy chodzi tylko o pokarm, czy może kryje się za tym jakaś ideologia?
(ŻB) Faktycznie jest to główne źródło naszego pożywienia, ale nie samym żarciem żuk żyje, że tak powiem kolokwialnie... (śmiech). Dziury stanowią także o naszym statusie społecznym. Młody żuk, który jest w stanie wyrąbać jakąś jedną, marną dziurę dziennie, nie będzie w stanie znaleźć sobie ani jednej partnerki! Nie możemy jednak narzekać na naszą młodzież. Prymusi potrafią uszkadzać drogi na odcinku 100m dziennie!!! Ludzie, szczęśliwie wychodzą naprzeciw naszym oczekiwaniom i uzupełniają braki, dając się wykazać kolejnym pokoleniom naszych zuchów, za co chciałbym z tego miejsca serdecznie podziękować!

Y. A jak jest na samej Oruni? Czy ilość tutejszych dziur jest jakoś powiązana z ich smakiem?
(ŻB) Rzeczywiście można tak powiedzieć. Macie tutaj bardzo wiekowe ulice. Nie ukrywam, że stara szkoła waszych drogowców, dużo lepiej mieszała proporcje. To rarytas dla każdego żuka! Z przyjemnością powiem, że Orunia plasuje się bardzo wysoko na liście gdańskich dzielnic. Ze smutkiem z kolei muszę stwierdzić fakt, że nie nadąża się tutaj z łataniem dziur stosownie do naszych potrzeb. Bliski jest dzień, kiedy wpierniczymy każdy centymetr kwadratowy asfaltu i będziemy musieli was opuścić...

Y. Widzę, że szklą się Panu oczy ze wzruszenia, zatem nie będę nagabywać dłużej. Dziękuję za rozmowę! ;p

2 komentarze: