Szukaj na tym blogu

niedziela, 15 kwietnia 2012

Starocie :p


Podobno każdy ma jakieś dziwactwa. Moim jest wyraźne upodobanie do wszelkich staroci. Najchętniej zamieszkałabym na stałe w jakimś komisie z antykami, o mniej lub bardziej wiarygodnym rodowodzie. Przyznaję, bardzo podobają mi się minimalistyczne i sterylnie urządzone wnętrza, pod warunkiem, że nie spędzę w nich dłużej niż godzinę.

Stare wnętrza i meble z wyżłobioną historią, to dla mnie konieczne elementy do złożenia słowa „dom”. Pewnie by to było nawet całkiem w porządku, gdyby dom, nie stanowił schronienia także dla innych członków rodziny...

Ja się zaparłam, że ma być stare mieszkanie w kamienicy z dziurami po kulach, małżon – tylko nowoczesny blok, na nowoczesnym osiedlu. Mnie się marzyły klimatyczne starocie, małżonowi – metal, szkło i połyskujące politury. Dla mnie taki gadżet jak telewizor jest niepotrzebny, małżon kolekcjonuje kable... (Junior przyzna rację każdemu, o ile w zamian da mu się święty spokój!).

I tak (w ramach małżeńskiego, uświęconego kompromisu ofkoz :p), trafiliśmy do „dzielnicy latających noży”, do rudery, ze skrzypiącymi podłogami, przeciekającym dachem, wiatrem hulającym w kominach i innymi defektami, o których pisać nie będę, gdyż pogrążanie się, nie leży w mojej naturze...

Naszym pierwszym zakupem był kot, ze względu na opowieść koleżanki, o tym jak w podobnej ruderze, z sedesu wylazł jej dorodny szczur... Dopiero potem przyszła kolej na inne elementy „designu”. Małżon kręcił nosem na fotele typu „Ludwik”, lustro typu „okiennica” - niesprawiedliwie nazywając mnie komandosem finansowym :p Na naprawdę ciężką próbę, wystawiłam jednak jego anielską cierpliwość, kiedy zamówiłam na Allegro kredens kuchenny, który dojechał do nas z miasta Łodzi...W sumie transport był całkiem niepotrzebnym wydatkiem, bo kredens przyszedłby swobodnie sam, na własnych, od lat hodowanych kornikach...

Trzyczęściowe romondo, które w opisie aukcji było w bardzo dobrym stanie, stabilne i w ogóle super, zestawione do kupy, za cholerę nie wykazywało żadnych cech owej stabilności... Małżon pękł! Zagroził, że weźmie siekierę i zabytek skończy tam, gdzie powinien, to jest w piecu.. Rzewne były moje łzy – oj rzewne! Najgorsze, że jak rzadko, nie przychodziła mi do głowy, żadna linia obrony, których normalnie mam na pęczki. :p



To był jednak strzał w dychę. Małżon zaskoczony moją autentyczną skruchą, zakazał kategorycznie meblarskich transakcji na Allegro, wynegocjował dla siebie Playstation3 i obiecał, że w miarę możliwości, rupiecia mi naprawi! Błyskawiczna renowacja kredensu w amatorskim wydaniu, polegała na tym, że zbił go do kupy deskami tarasowymi... Stać stoi, ale ledwo. Długa będzie jeszcze jego droga ku świetności. Nie wykluczam, że na końcu okaże się jednak szklano-metalowy...

Tym, jakże szerokim najazdem, chciałam powiedzieć, że dziś nabyłam BARDZO okazyjnie, dwa kinkiety na giełdzie w Pruszczu. Z tego miejsca pozdrawiam małżona bardzo ciepło! :D


7 komentarzy:

  1. no, nie wiem, mnie tak kredens zainspirował, kupiłam również a że okazał się mniej stary niż myślałam no cóż; nie wszyscy jesteśmy idealni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuj Bogu, że masz mebel w całości. Na dodatek bardzo ładny. W tym przypadku, jak zresztą w życiu - młodość oznacza przewagę :)

      Usuń
  2. to ty nie wiesz jak się korników pozbyć? rzecz zaatakowaną przez "gryzonie" należy umieścić w próżni. Jeżeli akurat nie masz zamiaru kredensu wystrzelić w kosmos proponuję przewieźć cudo do stolicy, tam w w pałacu w Wilanowie mają odpowiedni duży generator próżni, w którym twój mebel się zmieści. ceny nie podaję do publicznej wiadomości, uchylając rąbka tajemnicy powiem, że małżon to nie tylko zakupów na allegro ci zakaże, w Pruszczu też ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde, żebym wiedziała wcześniej, to by dostał azymut na Wawę z tej Łodzi. Teraz drogi powrotnej już nie wytrzyma, to pewne :D

      Usuń
  3. Yuka, gdybyś wyruszała na łowy, to ja chętnie z Tobą. Poszukuje starych walizek tekturowych, maszyn do szycia w właściwie nóg i jeszcze wielu innych rzeczy. Podłogę w kuchni masz fantastyczną a to skrzypienie daje jedynie uroku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Graszko, dam Ci starą walizkę tekturową :)

      Usuń
  4. Milosc do staroci - podzielam. Na szczescie moj szanowny malzonek nie jest przeciwny ale kontroluje wszystkie wydatki. Kolekcja (11szt.) starych odbiornikow radiowych czeka na moja wygrana w totka i przeprowadzke na wyspe ognia i wody :-)

    OdpowiedzUsuń