Szukaj na tym blogu

wtorek, 10 kwietnia 2012

Puchar Gdańska :p

Przez cały piątek Junior chodził nerwowy i podirytowany. Jako, że jest człowiekiem małomównym – trudno było dojść przyczyny tego stanu.
Wreszcie okazało się, że nazajutrz ma ważne zawody zapaśnicze o puchar miasta Gdańska! Jego podły nastrój wynikał po prostu z tremy sportowej! Wszak nie jest łatwo reprezentować prestiżowy  Klub Zapaśniczy "Ajas" Orunia!

Biedne dziecko mogło przemilczeć jednak ten fakt, bo tylko wyznał co go gryzie – od razu posypały się dobre rady... Babcia poradziła robić groźne miny przed walką, żeby przeciwnik stracił rezon. Co gorsza, zaprezentowała również jak  mają wyglądać... Trzeba babci szczerze oddać, że faktycznie całą rodzinę przyprawiła tym o lekki popłoch! Najwyraźniej wiedziała o czym mówi....

Dziadek, stwierdził, że babcia plecie jak zwykle, i że lepszym rozwiązaniem będzie właśnie okazywanie strachu, żeby zmylić taktycznie przeciwników. Pewni siebie - zdziwią się okrutnie, kiedy jego przestraszony (w sposób oczywiście udawany) wnuk , znienacka zacznie stosować wyjścia do biodra, pół Nelsony, wózki i inne chwyty, ku chwale Gdańska i oczywiście - dobrze radzącego dziadka!

Junior nie wyglądał na przekonanego. Chyba miał jakiś własny plan, którego postanowił jednak nie ujawniać, żeby przypadkiem nie wywiązała się z tego dyskusja... Dyskusje bowiem to coś, czego z zasady unika jak ognia i całą istotą nie znosi...

Kategorycznie odmówił również jakiegokolwiek wsparcia w formie kibicowania, którego rzecz jasna, cała rodzina pragnęła Juniorowi udzielić.

Poszedł więc sam, wypośrodkowując zasłyszane rady i od wyjścia przyjmując dla odmiany „twarz pokerzysty”. Długo nie wracał.... Na tyle długo, że zaczęłam się tym niepokoić. Już widziałam jak me dziecię, przeżuwa gorycz porażki wędrując gdzieś samotnie po dzielnicy. Wyszłam mu zatem naprzeciw.

Już z daleka zobaczyłam jak idzie w kierunku domu ciągnąc nogę za nogą... Widząc mnie, wyjął spod bluzy BRĄZOWY MEDAL!

              - Zespołowy czy indywidualny? – spytałam markując, że znam się na rzeczy.
              - Indywidualny!
              - Woooow! – to super sobie poradziłeś! Jestem z Ciebie bardzo dumna!
              -  E tam, wszystkie walki przegrałem, ale w mojej wadze było tylko trzech zawodników, więc dostałem brązowy medal....

Tak oto się okazało, że mieszkam pod jednym dachem z  wice- wice mistrzem Gdańska! :p

2 komentarze:

  1. Gratulacje dla Juniora i oczywiście dla mamy, bo sukces ma jednak wielu ojców :-)

    OdpowiedzUsuń