Szukaj na tym blogu

piątek, 20 kwietnia 2012

Praca uszlachetnia :p

Nie tak dawno dotknęła mnie „restrukturyzacja korporacji”, dla której pracowałam. Grupowe zwolnienia. No cóż, nie ma co załamywać rąk i rozdzierać szat, tylko trzeba szukać nowej roboty. Najlepiej w zawodzie. Więc szukam, co samo w sobie ma posmak przygody.

 Przez  tydzień liczyłam, że może któraś z czterech aplikacji, które wysłałam w sprawie pracy (w formie żądanych grubaśnych teczek z papierami), okaże się trafiona. Ogłoszenia normalnie szyte na miarę. Co się okazało? Otóż trzy z nich znalazłam z powrotem we własnej skrzynce pocztowej…
Na kopertach była adnotacja, że znaczki mają mniejszą wartość niż trzeba (o 10 groszy). Ciekawe czemu urzędniczka sprzedała mi właśnie takie?  Przedtem zważyła koperty, a następnie przyjęła je ode mnie w okienku, bo przecież ten format nie mieści się w zwykłej skrzynce pocztowej. A już zupełnie ciekawe jest to, że jedna z nich jednak została wysłana. Nie muszę chyba dodawać, że z identycznym znaczkiem jak zwroty…



No i moje potencjalne miejsca pracy poszły sobie... na ryby. Upłynął czas składania ofert, a moje stanowisko już wkrótce obejmie ktoś o wiele mniej kompetentny niż ja!  Gdybym mieszkała w Stanach to mogłabym podać pocztę do sądu i procesować się z nimi o odszkodowanie w wysokości moich zaprzepaszczonych dochodów,  przemnożonych przez lata brakujące do emerytury.

Aż muszę to sobie obliczyć... Straciłam przez tych sukinsynów najmarniej 684 tysiące złotych, przy założeniu, że przez ponad 30 lat zarabiałabym zaledwie najniższą krajową. A przecież kiedy weźmie się pod uwagę wyrównania inflacyjne, niedalekie zarobki w euro i oczywiście mój nieunikniony awans zawodowy, a co za tym idzie podwyżkę płacy -  to lekko licząc poczta strzyknęła mnie na  jakiś milion!  Podłość ludzka nie zna granic! :p

Cholera nie wybaczę tym babskom krzywdy jaka na mnie spadła. Ale w ramach protestu mogę sobie co najwyżej korzystać z urzędu pocztowego oddalonego o kilka kilometrów, co w gruncie rzeczy byłoby dla nich  nagrodą, bo urzędniczka z trąbką na koszuli, musiałyby obsługiwać mniej klientów...  Chyba zostanę z zawodu tępym babskiem - mniejsza o branżę i stanowisko :p

3 komentarze:

  1. Zawsze mozesz wysmarowac reklamacje :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojjj... Yuka... marudzisz :) z tym ,,zostanę tępym babskiem..." :D Nie da się :D Reklamacja do ,,stfurcy", że Ci taki garnitur genów zafundował :) Pozdrawiam - Kaz

    OdpowiedzUsuń
  3. O mamciu, pierwszy raz stykam się z czymś takim, że pobrano za niską opłatę za przesyłkę. Dla 10 groszy cofnęli ją i wygenerowali przez to pewnie większe koszty dla siebie - logika ludzkich systemów... :P

    OdpowiedzUsuń