Szukaj na tym blogu

niedziela, 22 kwietnia 2012

Casting :p


Mądrzy, młodzi kapitaliści twierdzą, że pracy należy szukać, tam gdzie na nas czeka. Należy się mentalnie przygotować na dalekie dojazdy, a nawet zmianę miejsca zamieszkania. Druga opcja odpada, bo Orunia zawładnęła moim sercem. A jest to serce z gruntu monogamiczne! :p

Pierwszą z alternatyw można natomiast wziąć pod uwagę. Rozglądając się za robotą, zadzwoniłam do dość odległej Rumi. Miła Pani kierowniczka, nie zadając zbędnych pytań, zaprosiła mnie na rozmowę. Poleciła jedynie, bym wzięła ze sobą CV
.
Sądząc, że dowożę tylko papiery, ubrałam się jak każdy, normalny człowiek w dżinsy i wełniany golf. :p O siódmej rano siedziałam w pociągu. Tylko jedna przesiadka w Gdyni Chyloni. Da się to ogarnąć. Wysiadłszy półtorej godziny później na stacji docelowej, zrobiłam krótką sondę, wśród spieszących się ludzi, gdzie jest ulica Ślusarska? Każda z zapytanych osób, niezmiennie odpowiadała: „Nie mam pojęcia, nie jestem stąd, ja tu tylko do pracy przyjeżdżam!”  Hmmm, cudownie! Trafiłam do jakiegoś zagłębia zatrudnienia! Nie zmieniło to jednak faktu, że nadal nie wiedziałam, w którą stronę mam się skierować…



Kiedy tak stałam, nie wiedząc za bardzo, co ze sobą począć, zlitował się nade mną facet, czekający na autobus. Zresztą chwilę wcześniej też pytałam go o Ślusarską…  Podszedł do mnie, każąc podnieść głowę. Okazało się, że na słupach, o które się oparłam szukając inspiracji, wisi potężny plan miasta…  

Szukana ulica, okazała się być całkiem niedaleko, więc z wywieszonym ozorem, pognałam, by nie spóźnić się na spotkanie. Grzecznie spytałam w sekretariacie MOPS-u, o panią kierownik. Skierowano mnie pod pokój, w którym toczy się właśnie rekrutacja…

Pod wskazanym pokojem, stało około dwudziestu klonów, ubranych w garsonki z żabotami. W rękach wszystkie miętoliły spocone ściągi z ustawy o pomocy społecznej. (BO Z TEGO PYTAJĄ!!!). Dowiedziałam się jeszcze, że wzywają alfabetycznie po nazwisku oraz, że szanowna komisja składa się z sześciu osób!  Casting przebiegał dość sprawnie, wychodzące konkurentki, nie dzieliły się jednak wrażeniami ze spotkania. Jeszcze nie daj Boże, ktoś przygotowałby się zawczasu do pytania, któremu same nie podołały… Konkurencja, wolny rynek – te sprawy :p 

No to w pytkę! Siedzę w golfie koło żabotów, patrzących na mnie ze sporą dozą pobłażania, w rękach zamiast ściągi miętolę CV. Nie wiem nawet dokładnie, jakiego stanowiska dotyczy selekcja. Nie wiem, czy moje nazwisko, znajduje się na konkursowej liście, nie wiem qwa  nic! 

Kiedy wszystkie żaboty zostały już dokładnie odpytane na okoliczność ewentualnej pracy, zaproszono mnie do środka. Oczom moim ukazał się długi stół konferencyjny, za którym siedziały same golfy! I dżinsy, względnie sztruksy… Przejrzały moje CV, mile pogawędziłyśmy o doświadczeniach zawodowych, po czym padło pytanie: Dlaczego praca w MOPS, wydaje się pani atrakcyjna po pracy dla korporacji? Zgodnie z prawdą, odparłam, że siedzenie za biurkiem to nie dla mnie, a moim prawdziwym powołaniem jest użeranie się z pijakami i inną patolą! * Wiem co mówię, bo poza trzyletnim epizodem bankowym, tym właśnie się zajmowałam...

Golfy dostały ataku śmiechu, po czym zgodnie z przyjętymi zasadami, powiedziały że w swoim czasie zadzwonią… Może tak będzie, może wcale nie. Ważne, że to była i pouczająca wycieczka!

*Patola – osoby będące pod wpływem kryzysu* (o różnym podłożu).
*Kryzys – trudna sytuacja o charakterze katastrofy (o różnym podłożu), z którą człowiek bardzo często, nie radzi sobie samodzielnie i wtedy wkraczam ja :p

4 komentarze:

  1. No to ja mam kryzys i proszę o wkroczenie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. pozwolisz że opowiem o tej rozmowie na najbliższym spotkaniu dot. trików rekrutacyjnych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczekaj na efekty :p Jak się okaże, ze tricki były o kant dupy rozbić, to szkoda zachodu:)

      Usuń